Od czasu do czasu w ramach sprawiania sobie przyjemności albo w celach naukowych, albo po prostu tak sobie nachodzi nas ochota popatrzenia na jakieś konkretne zielsko. Wybieramy się wówczas w miejsce, gdzie zielsko przebywało, a być może nadal przebywa i jeśli się uda je wytropić, wówczas oddajemy się podziwianiu.

Wyjazdy te odbywają się w bardzo różnych konfiguracjach towarzysko-naukowo-samochodowych i każdy z nich ma swoją niepowtarzalną atmosferę. Niektóre są przedsiębrane w kontemplacyjnej samotności, niektóre w dzikim tłumie nawet sześciu osób, lecz najczęściej jest to kameralna trójka. Ponieważ niektóre gatunki wymagają powtórzenia obserwacji w danym sezonie lub też w kilku kolejnych sezonach, takie wyprawy utrwalają się i zostają stałymi punktami roku. Od czasu do czasu tylko gruntownie obejrzane zielsko podstawia się innym zielskiem, żeby nie było za nudno.

Wybrane do podziwiania gatunki nie muszą być szczególnie spektakularne, wystarczy, żeby były ciekawe, a czasem po prostu były.

Ustawione są w kolejności alfabetycznej – tak jest najwygodniej, zważywszy, że do niektórych pielgrzymujemy regularnie od jakiś 30 lat…