Bug – rzeka poza czasem. Zwalnia, wycisza, hipnotyzuje. Można siedzieć na brzegu i siedzieć.. i siedzieć.. patrzeć, jak się tworzą wiry.. albo nie patrzeć.. On i tak zrobi swoje. Inny czas, inna skala, inne tempo. Rzeka, której jeszcze nie wpuścili w kanał. I Mielnik nad Bugiem. Obecnie malownicza wioska wciśnięta między Bug a wielką dziurę, z której wybrano kredę.  Dawno, dawno temu był królewskim miastem (z prawem posiadania łaźni, postrzygalni, cosobotniego targu i trzech jarmarków rocznie), w którym zapadały decyzje najwyższej wagi (pakt mielnicki) i przebywali królowie i inni tacy różni. Nawet miał do tego stosowny zamek, który, w zależności od potrzeby, był rezydencją królewska lub więzieniem. Co więcej, był tu most przez Bug, w co obecnie ciężko uwierzyć, choć działający ciutkę powyżej Mielnika prom też ma swój urok. Z tymi czasami łączą Mielnik pozostałości na nadbużańskiej skarpie: ruiny kościoła kilka razy zmieniającego wezwanie, przynależność i stan zachowania oraz nadsypana górka, zwana Górą Zamkową, podlegająca ochronie jako zabytek. Zamek jako taki poległ w czasie potopu szwedzkiego. Miejscowość ma wielki urok, dużo spokoju i wart miliony widok na Bug.

Zaglądamy tutaj co jakiś czas, zwłaszcza że nadbużańska droga do Mielnika też jest warta obejrzenia – widoczki, zielsko i nasza ulubiona sosna przydrożna, nie mówiąc o biednych, samotnych kamieniach, czekających w rowach, żeby ktoś je przytulił…  A do tego przepiękny maj, szałwia i bzy* w pełnym rozkwicie. Wzgórze zamkowe w Mielniku brzęczało pszczołami.

* tak, wiemy, w rozkwicie były lilaki Syringa vulgaris, ale i tak pachniały bzy!

 To, co najbardziej widać z budowanych: cerkiew i ruiny zamkowego kościoła, ostatnim razem św. Trójcy z przycupniętą zakrystią.

 I Góra Zamkowa. Najpierw widok – można stracić dużo czasu, zwłaszcza jeśli coś się w powolnym, podlaskim tempie dzieje. Tym razem spacerował sobie koń, luzem, pogryzając to i owo. Nierealny obrazek.

A na południowych stokach wygrzewa się ciepłolubne zielsko. Trafiliśmy na aspekt fioletowy – szalejące szałwie łąkowe Salvia pratensis.
 

Zejście nad Bug zmienia perspektywę. I zabiera poczucie własnej ważności – czuje się ten rozmiar dzikiej, nieskanalizowanej rzeki.

W nabrzeżnych wierzbach różne konie się przemieszczają… I zaskakujące w swej treści tablice można napotkać.