Jaroslav Hasek „Dole i niedole dzielnego żołnierza Szwejka podczas wojny światowej.” tłum. Józef Waczków

„Zapanowała cisza, którą przerwało westchnienie Szwejka:
– Więc jest już na sądzie bożym, Panie, świeć nad jego duszą. Nie doczekał się nawet, żeby zostać cesarzem. Jak byłem w wojsku, to jeden generał spadł z konia i najspokojniej w świecie się zabił. Chcieli go podsadzić z powrotem na konia, ale patrzą, trup. Też miał awansować, na feldmarszałka. Zdarzyło się to na przeglądzie wojskowym. Żadne takie przeglądy nic dobrego nie wróżą. W tym Sarajewie też był jakiś przegląd wojska. Raz, pamiętam, przed takim przeglądem brakło mi dwudziestu guzików przy mundurze i zamknęli mnie za to na dwa tygodnie w pojedynce, z czego dwa dni leżałem jak łazarz, związany w kij. Ale w wojsku bez dyscypliny ani rusz, inaczej nikt by nic z niczego sobie nie robił. Nasz porucznik Makowiec zawsze mówił: ?Dyscyplina, chłopy, musi być, bo byście, zakute pały, porozłazili się jak małpiszony po drzewach, ale wojsko z was zrobi ludzi, wy zakute łby.? Co, nie miał racji? Weźmy na ten przykład park, tu na placu Karola. Patrzy pan, a na każdym drzewie żołnierz bez dyscypliny. Na samą myśl o tym zawsze strach mnie ogarniał.”