Rośliny, kwiaty, poezja… bzy… sny… łzy… i takie tam podobne.

Ale kwiaty, rośliny i ogrody istnieją także w innej literaturze, literaturze tętniącej życiem, a już szczególnie radością życia i radością tworzenia. Mogą być zaskakującym elementem wybitnego dzieła, podnoszącym jego wartość, a już na pewno dodającym mu smaczku. Odpowiedni nastrój wprowadza cytat z ‚Przygód dobrego wojaka Szwejka podczas wojny światowej’ Haska w może nie do końca wiernym, lecz doskonale oddającym smaczek tego kawałka, starym tłumaczeniu Pawła Hulki-Laskowskiego. Jest to mały fragment wiekopomnej dyskusji Szwejka i jednorocznego ochotnika Marka, toczonej z w wagonie aresztanckim z eskortującym ich kapralem:

”…Widzi pan sam, panie kapral, co może wyniknąć z marnego nieporozumienia, które nawet gadania nie jest warte. W Okrouhlicach był znowuż jeden obywatel, który obraził się, gdy ktoś w Niemieckim Brodzie powiedział do niego ‚tygrysowata gadzino’. Dużo jest takich słów, za które kary nie ma. Na przykład, gdybym rzekł, że pan jest magnolia, czy mógłby się pan o to gniewać?”

I tyle tytułem wstępu do zielonego w literaturze – przypadkowej zbieraniny kawałków prozy o roślinach i ogrodach