Fascynacja platanami zaczęła się w ubiegłym tysiącleciu, gdy rzuciło nas na Kretę. A dokładniej do wioski Fodele, a jeszcze dokładniej do środka gigantycznego platana, stojącego sobie na środku. Z zewnątrz i w środku jednakowo piękny – zachwyceni obleźliśmy go z każdej możliwej strony. Co prawda nie był to taki gigant, jak we Vlatos – plotkują, że ten z Vlatos ma 1400 lat… – ale i tak robił wrażenie. I tak nam zostało. Fascynacja platanami tliła się, przygasała, znów się tliła, aż jakiś czas temu, dokładniej jesienią 2013, rozgorzała na dobre. Niemałą rolę odegrał tu urok Kilego, który naparzał się z orkami pod platanami (pamiętna ucieczka w beczkach i walka o śluzę przy pomocy rudej elficy). Platany wyglądały tam bajkowo, a jednocześnie zupełnie normalnie. One po prostu takie są i już. Magiczne jakby, czy co?

W PL rodzimych platanów nie ma, co więcej bardzo rzadko w uprawie są gatunki (SE europejski P. orientalis i amerykański P. occidentalis). Za to miejscami dość często trafia się mieszaniec tych dwóch gatunków, który bez człowieka nie mógłby zaistnieć – w naturze gatunki rodzicielskie się nie kontaktują. Mieszańcowy platan klonolistny P. x hispanica  = P. x acefiifolia okazał się bardziej mrozoodporny i dzięki temu można go podziwiać niemal w całej Polsce – nie jest w stanie przetrwać zim jedynie w górach i na północnym wschodzie. Najwięcej pięknych i starych drzew jest na ścianie zachodniej. Za najbardziej zaplatanione miasto w Polsce uchodzi Szczecin i faktycznie, platany tam rosną całymi stadami. Jeśli zaś będziemy oceniać region, to zdecydowanie najbardziej platanonośny jest Dolny Śląsk. Platan był drzewem wyłącznie dla bogatych – aby przetrwał w PL sadzonki musiały mieć przynajmniej 10 lat, aby wytworzyć odpowiednio grubą korę i przetrwać mrozy. Najczęściej sprowadzano drzewka kilkunastoletnie, a to słono kosztowało.

Na tzw. Ziemiach Wyzyskanych platany sadzono przy dworkach/pałacach/bauerówkach, czyli wszystkim tym, co nie dość, że było be, bo burżuazja zmierzła stworzyła, to jeszcze było niemieckie. W efekcie często ostatnim śladem po ww. budynkach są stare drzewa, w tym także platany, tkwiące bez sensu na środku łąki lub w zaroślach i lasach. Ogromne i milczące, wyglądają, jakby były z innego świata. Co w sumie jest prawdą.

Oglądanie wrocławskich platanów w sposób zorganizowany zaczęło się od Leśnicy i jej pięknego przypałacowego parku. a właściwie przyzamkowego. Park w +/- znanym nam kształcie powstał w XIX w., a jego autorem był Peter Joseph Lenné. Park ma charakter krajobrazowy, z polanami, stawami, kanałami i licznymi starymi drzewami. Po eksperymentach poprzedniego systemu powoli wraca do normalności.