Krótki wyskok na słowackie murawy na przełomie maja i czerwca przy okazji bardzo ciekawej murawowej konferencji. Centrum konferencyjne w zamku w Smolenicach dostarczało dodatkowych wrażeń. Zamek  wyglądał całkiem, całkiem, chociaż żelbetowa rekonstrukcja wieży nieco zaskakiwała. Do momentu ogłoszenia wyjścia w teren była pięęękna pogoda…

Najwięcej miotaliśmy się po Bilych Karpatach, po stronie słowackiej i czeskiej (Machova, Buckova jama i Stefanova). Tym razem wywieźli nas w murawy, które zostały za cudownego poprzedniego systemu zniszczone w wyniku nadmiernej eutrofizacji, gdy próbowano podnieść ich produktywność. Po objęciu ochroną były odtwarzane: najpierw przez lata koszono i wywożono biomasę, aby siedlisko wróciło do naturalnej trofii, potem wszystko zaorano i obsiano nasionami zebranymi na zachowanych łąkach. Odkurzacz do zbierania nasion – rewelacja. Murawy powoli się odtwarzają i są na dobrej drodze, by znów osiągnąć rekordowe 80 gatunków na 25 m.kw.

W tych dziwnych półsuchych, a czasem bardzo mokrych murawach subkserotermicznych rośnie sobie takie małe cudo: dwulistnik Holuba Ophrys holubyana (oczywiście ku czci świetnego czechosłowackiego, a potem czeskiego botanika i taksonoma Josefa Holuba). Jak wszystkie dwulistniki jest niezwykły i piękny. Oczywiście ilość wykonanych zdjęć przerosła zdrowy rozsądek.

Tym razem kawałek podmokły, który nie udaje murawy, nawet wełnianki się  pojawiają. A na obrzeżu oczywiście dwulistnik.

I powrót przez różne dziwne miejsca. Największy entuzjazm wzbudziła rozbrykana para świnek wietnamskich w jednym z ogrodów, ale niestety brykały zbyt szybko, by w lejącym deszczu dało się im zdjęcie zrobić.  To był widok z kategorii niezapomnianych.