Wojsławice są miejscowością bardzo starą, istniejącą już w XII w. Wiadomo, że w XVI w./ był tu majątek z sadami i ogrodami, na początku XIX w. został założony park romantyczny.  Początek Arboretum jako kolekcji roślin, do tego przepięknie zaaranżowanej, ma miejsce w 1880 r. – Fritz von Oheimb kupuje Wojsławice (podobno tutejszy mikroklimat wygaszał jego astmę, co przeważyło).  Genialnie wykorzystany teren pozwolił wyeksponować urodę bardzo wielu egzotycznych roślin, w tym różaneczników i klonów palmowych. Pod koniec XIX w. Arboretum zostało przekazane Ogrodowi Botanicznemu Uniwersytetu Wrocławskiego i sielanka wzajemnej troski, zachwytu i dopieszczania trwała do 1945r.  Rodzina von Oheimb została wysiedlona, a znajdujący się w Arboretum grób założyciela rozkopany i zbezczeszczony przez jakże wyrafinowaną kulturowo Armię Czerwoną. Po wojnie kolekcja należała do PGR, a potem do Kombinatu Hodowli Zwierząt w Dzierżoniowie. Jak łatwo się domyślić, kompetencje zarządzających oboma jednostkami były oszałamiające. Szczęśliwie w latach 80. XX w. objęto Arboretum ochroną jako zabytek, a pod koniec tej dekady wrócił na stare śmieci – został przekazany Uniwersytetowi Wrocławskiemu. Od tego czasu jest coraz lepiej, zabytkowa część parku jest zadbana, obszar Arboretum znacząco się powiększył, kolekcje się rozrastają i jedyne, co może zniechęcić, to liczba odwiedzających, zwłaszcza w długi łykend majowy. Ale to już cena popularności…

My zdecydowanie preferujemy starą część, linearne nasadzenia w nowej części słabo do nas przemawiają… i może dlatego (czarna niewdzięczność!) do Arboretum mamy wyjątkowego pecha: albo leje, albo padnie aparat, albo bateria, albo tak ogólnie. W każdym razie na kilkanaście wizyt zdjęcia udało się zrobić na bardzo nielicznych, a i to przeważnie tylko kilka.

3 września 2006

Krótki wypad z Martą, pod presją czasu i oczywiście z zawieszającym się aparatem. Tylko kilka migawek.

***