Przepiękne okoliczności przyrody nie były zbyt sprzyjające i południowe Podlasie przywitało nas lejącym deszczem – z powodu permanentnego pokapywania niewiele udało się obejrzeć, a jeszcze mniej sfotografować. Tradycyjnie był nasz ulubiony Bug, tym razem pod Drohiczynem, gdzie na zamkowym wzgórzu udało nam się zdybać dzwonka bolońskiego Campanula bononiensis.  Potem jeszcze na moment rzuciło nas do Korczewa i przyjemnie było popatrzeć, jak powoli odradza się pałac i park przypałacowy. Jak zwykle  klamrą wyjazdu są Łosice.