Pełna paleta barw od bieli do prawie czerni, z błękitami po drodze i całą resztą – nazwa Iris pochodzi od imienia bogini tęczy, jak się można domyślić także Iris. Ale irysy są lepsze – widział ktoś kiedyś tęczę plicata? Polska nazwa ‚kosaciec’ pochodzi od prozaicznej kosy, z którą podobno kojarzą się liście.

Kapitalne kształty, często piękny zapach, różna pora kwitnienia, różne rozmiary i różne wymagania. Są tu przepiękne kosaćce botaniczne, nieco bardziej wymagające i są pancerne kosaćce bródkowe o ilości odmian, której nikt już nie ogarnia. Właściwie cały ogród można by nimi zapełnić.

U nas dotychczas z różnym skutkiem pojawiły się irysy następujące:

Bulwkowe

Hermodactylus tuberosus (Iris tuberosa) – kosaciec bulwiasty?

Niezwykłe kwiaty, wyglądające jak połączenie zielonawego szkła z brunatnym aksamitem. Ma spore wymagania cieplne (w końcu gatunek śródziemnomorski) i podwyższone wilgotnościowe, ale we Wrocławiu sobie radzi. Należy do denerwującej grupy kosaćców wypuszczających liście jesienią, w efekcie czego po bezśnieżnej zimie wygląda wiosną dosyć rozpaczliwie, ale taki już jego urok. Jak się okazało po zimie 2011/2012 ciepło, raptowne ostre zimno, odwilż ze stagnującą wodą i kolejne zimno to było więcej, niż mógł znieść. Jesienią trzeba było nabyć kolejną porcję kłączy. I teraz tak to wygląda: 3-5 lat jest, potem jakaś zwariowana morko-ciepło-zimno zima i ni ma. I tak w kółko. Ale jest za ładny, żeby tak sobie z niego zrezygnować.

***

Bulwkowe cebulkoidalne

Iris danfordiae – kosaciec Danforda

Jeden z najwcześniej kwitnących irysów, pochodzi z Azji Mniejszej i okolic. Słoneczny, żółty kolor i przyjemny, delikatny zapach – idealny kwiat na poprawę nastroju po zimie. Na stanowisku zbyt suchym, zbyt ubogim lub zbyt zacienionym kwitnie rok po roku coraz słabiej, a w końcu odpuszcza sobie całkiem.

***

Iris reticulata – kosaciec żyłkowany

Wczesne, małe, cebulowe iryski, bardzo efektowne i cieszące oko klejnociki wczesnej wiosny. Oryginał pochodzi z Kaukazu i rosyjskiego + azjatyckiego sąsiedztwa. Wyprowadzono wiele odmian w oparciu o mutacje, ale także krzyżówki z innymi gatunkami, dlatego mówi się obecnie raczej o grupie Iris reticulata. Na odpowiednim stanowisku będzie kwitł latami, jeżeli coś mu nie pasuje, kwitnienie będzie z roku na rok słabsze, aż do zaniku. Obie wersje przetestowane.

Coś nabyte jako kosaciec żyłkowany i nawet dość podobne do typu.

‚George’ – prawdopodobnie mieszaniec z I. histroides, ciemnoczerwony, winy kolor i jaśniejsza góra dają przyjemny efekt. Odmiana słabsza, niż ‚Harmony’ i szybciej ustępująca.

‚Harmony’ – prawdopodobnie mieszaniec z I. histrioides, odporny, regularnie kwitnący i zaskakująco długowieczny (o ile zima go nie zaleje).

‚Katherine Hodgkin’ – prawdopodobnie mieszaniec z I. winogradowii. W sumie zachowuje się podobnie jak poprzedni, chociaż jest jakby trochę słabszy i szybciej się poddaje.

***

Iris latifolia – kosaciec szerokolistny

Wysoki (dobija nawet do 70/80 cm jak go czymś obsadzić), o dużych kwiatach, wyjątkowo efektowny. I wyjątkowo nieodporny na wrocławskie zimy. Kombinacja -15 stC/+10 st C/stojąca woda zaistniała w ciągu dwóch dni rozwiązała problem tego gatunku definitywnie. A szkoda. Może warto znów do niego wrócić?

***

Iris xhollandica – kosaciec holenderski

Cała banda mieszańców + bałagan nomenklatoryczny. Na pewno maczał w tym pręciki Iris xiphium. Ale kosaćce ładne, dość odporne i świetnie uzupełniające rabaty. Niestety, zimy <-20 st. C albo podgrzewane  zimy ze stagnującą wodą to zdecydowanie nie to, co chciałyby widzieć. Więc co jakiś czas trzeba odnowić stan posiadania. To, co miewamy, to najczęściej mieszanina NN (nawet jak kupujemy jeden kolor, to zawsze są przynajmniej dwa, nawet w fabrycznie zapakowanej paczce…)

***

Bulwkowe z korzeniami spichrzowymi

specyficzna grupa, tworząca obok bulw także mięsiste spichrzowe korzenie – najlepiej przesadzać z jednym i drugim, same bulwki mogą strzelić focha.

Juno bucharica (Iris bucharica) – kosaciec bucharski

Kosaciec z grupy cebulowych, naturalnie występujący w środkowej Azji. Bardzo efektowna roślina o nieco większych wymaganiach cieplnych. W warunkach wrocławskich rośnie i kwitnie bez problemów, wytrzymując nadziwniejsze pomysły tutejszej pogody. Nawet zima 2011/2012 go nie ruszyła.

***

Iris aucheri – kosaciec Auchera?

Piękny, bladoniebieski kosaciec o żywozielonych liściach. Bardzo efektowny, do tego wcześnie kwitnący – porównywalnie lub ciut wcześniej, niż bucharski. Wywodzi się z Azji i, niestety, jest dość ciepłolubny. Anglicy radzą hodowlę w zimnej szklarni. U nas ostatnie zimy znosi, chociaż przymrozki wiosenne nie wywołują entuzjazmu – mrozy w końcu kwietnia 2016 ścięły kwiaty w jedną noc.

***

Kłączowe bródkowe

Iris aphylla – kosaciec bezlistny

Nasz rodzimy gatunek, więc przetrwa niemal wszystko.

***

Iris pumila – kosaciec niski

Niski kosaciec kłączowy, teoretycznie ciepło- i zasadolubny. jest gatunkiem połudnuiowoeuropejskim i już w Czechach i na Morawach ma naturalne stanowiska. Całkowicie odporny, wcześnie kwitnący – praktycznie roślina nie do zdarcia. W naturze może mieć kwiaty w różnych odcieniach fioletu, rzadziej są słomkowożółte lub białe. Często jako Iris pumila sprzedaje się jego mieszańce z Iris barbata, należące do grupy Iris x barbata nana.

***

Iris xbarbata (Iris germanica) – kosaciec brodaty
Pancerny i niezawodny, jest w ogrodach najczęściej uprawianym kosaćcem. Występuje w tysiącach odmian, co prawda z wyglądem botanicznego gatunku mających już niewiele wspólnego (o ile taki w ogóle istniał, co jest mocno wątpliwe), ale w orgii barw, kropek, ciapek, falbanek i fantastycznych zapachów zawsze można coś ciekawego wybrać. Nie wiem, ile mamy w ogrodzie odmian, bo ściągamy je na zasadzie ‚ten jest ładny’ i jak na razie sposób się sprawdza.

A nasze wyrafinowane ślimaki mają swoje ukochane okazy, które wyżerają do kłącza… Trzy takie pechowe brodatki mam już od czterech lat i nadal nie wiem, jak wyglądają ich kwiaty, ale wiem, jak od środka wyglądają ich kłącza. One się nie poddają, więc może któregoś roku uda się zobaczyć?

‚Blue Calico’ – ładna i do tego zabawna plicata, bardzo przyjemnie się ją ogląda.

‚City Lights’ – odkrycie i zachwyt roku 2008; dzięki białym plamom wygląda, jakby od wewnątrz świecił.

‚Coffee Breakfast’ – plicata wyglądająca bardzo smacznie, aż się chce ją nagryźć ( można zrozumieć ślimaka…)

***

Iris xbarbata nana

Grupa mieszańców I. barbataI. pumila i bogowie wiedzą, czego jeszcze, mniejsza i wcześniej kwitnąca, niż typowe barbatki, oraz większa i później kwitnąca, niż typowe pumilki. Słowem: klasyczny mieszaniec o cechach pośrednich. Całkowicie odporne, chociaż czasem atrakcyjne dla ślimaków. Ilość dostępnych odmian i kolorów oszałamia.

***

Kłączowe bezbródkowe

Iris cristata – kosaciec grzebieniasty

Podobnież amerykancki, więc ewenement w uprawianej u nas grupie europejsko-azjatyckiej. Jeden z najmniejszych irysów, najczęściej nieprzekraczający 10-12 cm wys. Bardzo wdzięczny, odporny, szybko tworzący dosyć zwarte darnie, niezwykle efektowne w czasie kwitnienia. U nas przeżył zagłuszenie, zasuszenie, wydrapanie przez kota i dwukrotne przesadzanie – nadal żyje i kwitnie.

***

Iris ensata – kosaciec japoński (mieczolistny)

Arystokracja… kosaciec kultowy, niezbędny w ogrodach japońskich. Podobno ma duże wymagania wilgotnościowe, ale u nas rośnie, a właściwie rósł, na normalnej grządce i miał się tam całkiem dobrze. Tyle że kępy tych irysów nad brzegiem stawu a kępy tych irysów na grządce to zupełnie inne kępy irysów. Nad wodą wygląda rewelacyjnie. Przetrwał 13 lat w nietypowym miejscu i poddał się po upiornej suszy w lecie 2015, mimo podlewania i cudowania. Nie wiem, czy będziemy go dalej próbowali męczyć, przy tych zmianach klimatycznych to byłby sadyzm, albo coś z okolicy.

W uprawie pojawiły się u nas dwie odmiany: ‚Sorcerer’s Triumph’ o paskowanych kwiatach wielkości talerzyków deserowych i ‚Light at Down’, delikatniejszy i bardziej elegancki.


***

Iris graminea – kosaciec trawolistny

Niepozorny, skromny, o kwiatach zagubionych wśród liści, ale za to całkowicie odporny i dający kępy zdrowych, zielonych liści – bardzo ładny efekt wypełnienia grządki. Dodatkowo ma zaskakująco ładne torebki nasienne, graniaste i misterne. Nasz gatunek rodzimy, kiedyś notowany w Polsce, potem wymarły, lecz ostatnio, jak niosą słuchy, znów odnaleziony.

***

Iris orientalis (Iris ochroleuca) – kosaciec wschodni, żółtawy, bladożółty itd.

Wysoki, dwubarwne kwiaty kremowo-żółte, szlachetny kształt i obfite kwitnienie – same zalety. Do tego w naszym ogrodzie niezniszczalny. Przetrwał już wszystko, łącznie z suszą, zalaniem i przesadzaniem w trakcie kwitnienia i nadal corocznie kwitnie. Zwłaszcza przetrzymywanie susz wychodzi mu bardzo dobrze – w końcu pochodzi z okolic Grecja/Turcja.

***

Iris ruthenica – kosaciec ruski

Mały, delikatny kosaciec o wąskich, trwiastych liściach (zdecydowanie bardziej podobnych do traw niż k. trawolistny). Rodzimy we wschodniej Europie i zachodniej-środkowej Azji. Znosi dużo, tworzy bardzo ładne zwarte, żywozielone kępy, kwiaty i ładne pąki kwiatowe są dodatkowym bonusem. Dostany przypadkiem, przeżył on, a nie główna darowizna, ale to akurat nas nie martwi.

***

Iris sibirica – kosaciec syberyjski

Jest naszym rodzimym gatunkiem, więc warunki Polski odpowiadają mu całkowicie, byle nie trzymać go zbyt sucho i zbyt ciemno. Objęty ścisłą ochroną prawną, więc lepiej zostawić go na łąkach w spokoju. W naturze występuje w różnych odcieniach fioletu, niebieskiego aż do białego i różu. Wyprowadzono już wystarczającą ilość odmian, by cały ogród móc nimi zagospodarować, choć paleta barw zdecydowanie skromniejsza, niż w przypadku I. xbarbata. Taki typowy wygląda tak:

***