Kronika bieżącego roku. Lata poprzednie są wrzucone do zakładki ‚historia’ i tam sobie tkwią, czasem oglądane z melancholią.
***
26. stycznia 2019
Od początku roku na zmianę leje i coś prószy ( z dominacją lania), porządny śnieg spadł raz (i sparaliżował miasto), a tak tylko denerwował i rozmarzał. I cały czas łaziło przez 0 st. C, więc błocko miało się świetnie. Wyprawa do ogródka po seler była czymś zbliżonym do wędrówki przez bagna. Ale wreszcie przyszedł mróz (nawet się otarło o -10 st C), a teraz śnieg. A jak spadł śnieg, to oczywiście temperatura skoczyła i znów robi się swojska breja… No ale zimowy klimacik jest, nie wiadomo, czy jeszcze tej zimy będzie.
A poza tym cały czas trwa Dzień Wróbla, dzień w dzień. Stado pilnuje karmnika, jakby był ze złota, a nawet bardziej, kłębi się regularnie i ogólnie się z nami oswaja (albo robi się coraz bardziej głodne).
***
9. lutego 2019
Temperaturowy rollercoaster trwa. od -12 do +12, bo czemu nie? Chociaż w większości jednak bardziej w zakresie +3/-5. Zielone się czai, jak tylko jest ciut cieplej, to usiłuje wegetować, łącznie z odpadami pod karmnikiem, gdzie kiełkowanie trwa na potęgę. Dzisiaj mamy +9, śnieg się topi w oczach, wieje ciepły wiatr i ziemia w ogródku wciąga. Ale trochę kolorów i kwiatków już widać, to chyba jakieś najbardziej zdesperowane.