Zawilec wielkokwiatowy Anemone sylvestris jest gatunkiem wapieniolubnym, w związku z czym na Dolnym Śląsku nigdy nie był częsty. Podawany był z pojedynczych antropogenicznych stanowisk na niżu i przedgórzu Sudetów, obecnie już nieistniejących. Stabilną populację ma  tylko w Krowiarkach w Masywie Śnieżnika. Specjalnie na zawilca wybraliśmy się w maju 2008, wcześniej rzucało się na niego okiem przy okazji wizyt na Wapniarce, najczęściej oglądając liście i osypujące się nasiona. A że w Sudetach to rzadkość (zawilec, nie liście i nasiona, nawet osypujące się), więc dla tzw. przyzwoitości botanicznej należało baczniej spojrzeć na ten nasz lokalnie cenny gatunek.

W Krowiarkach zawilec wielkokwiatowy siedzi sobie w sąsiedztwie dwóch kamieniołomów wapienia, w małym na bocznej krawędzi wyrobiska, w dużym na koronie. I po zaprzestaniu wydobycia powoli zarasta krzakami. Liczebność populacji od pewnego czasu spada i coraz mniej roślin kwitnie, co jest efektem wzrastającego zacienienia muraw i okrajków z jego udziałem. W maju 2008 r. kwitło około 50 roślin. Szkoda, że było takie ostre słońce – świecił odbitym blaskiem lepiej niż księżyc.

Zawilec wielkokwiatowy jest w Polsce gatunkiem prawnie chronionym, lecz niezagrożonym i nadal jeszcze częstym na południu południowym wschodzie, więc w skali kraju krowiarkowe stanowiska nie są żadną rewelacją, ale nie przeszkadza to zachwycić się jego kwiatami.