Wyspy Kanaryjskie to pomysł na odpoczynek, który pojawił się w grudniu 2010 po wyjątkowo obfitym w teren roku – chcieliśmy pojechać gdzieś, gdzie będzie mało ludzi, mało zielska, dużo piachu, dużo morza i dobrze nas nakarmią. Padło na Fuerteventura. I przepadliśmy – w końcu to Wyspy Szczęśliwe, przynajmniej wg Pliniusza Starszego. Od tego czasu przynajmniej raz w roku jesteśmy na Kanarach, oglądamy sobie na spokojnie po kawałku zielsko (endemity!) i zabytki, napychając się kanaryjskimi ziemniaczkami, rybami, bananami, serami, sosami mojo (mojo verde ze świeżych ziół, ech…), winami i innym dobrem. Od czasu do czasu zabieramy się na wycieczki z miejscowymi przewodnikami, bo od nich można sporo ciekawych rzeczy się dowiedzieć, nie tylko turystycznych (tu serdeczne pozdrowienia dla Carmen, a także Ricardo i Stevena, z którymi spędziliśmy wyjątkowo przyjemne dni). Podstawą gospodarki jest tu turystyka – rocznie ponad 10 mln ludzików. Co ciekawe, najwięcej na sztuki jest ludzi z GB, a najbardziej widać i słychać Niemców.

Pierwszą rzeczą, pozwalającą zostawić wszystko za sobą, jest pięciogodzinny lot – do tej pory może ze trzy razy lecieliśmy tą samą trasą. W zależności od różności można obejrzeć z góry Półwysep Iberyjski, Pireneje, Alpy, niemal cały basen Morza Śródziemnego, część Afryki północno-zachodniej i inne takie.

Oraz chmury, zwłaszcza nad Europą Środkową. Przeważnie duże i grube. Ale też są ładne. A czasem się trafi slalom między burzami albo zachód słońca oglądany przez chmury.

***

Wyspy Kanaryjskie (hiszpańskie) razem z Wyspami Zielonego Przylądka (kiedyś portugalskie, teraz niepodległe), Maderą i przyległościami (portugalskie), Azorami (portugalskie) i wyspami Selvagens (formalnie portugalskie, ale dyskusyjne) wchodzą w skład Makaronezji, siedzą sobie wzdłuż zachodniego wybrzeża Afryki i wszystkie  są wulkaniczne i wyjątkowe. Same Kanary składają się z 7 głównych wysp (2 półpustynne, tzw. wyspy żółte i 5 pokrytych pierwotnie bujną wegetacją, tzw. wyspy zielone) oraz całym stadem wysepek i skał. Klimat jest przyjemnie ciepły, zwłaszcza zimą, bo latem bywa ciut za ciepło, zwłaszcza jak się włączy wiatr od Afryki.

Wyspy zielone to:

Teneryfa (jedyna mająca własną nazwę w polskim): 2 034,38 km kw. + ok. 200 wysepeczek i skał przy brzegach. Max. wysokość  3718 m n.p.m. (Teide – chroniony z kalderą jako park narodowy i wpisany na światową listę dziedzictwa UNESCO).  Prawie połowa wyspy jest objęta różnymi formami ochrony. Wulkanizm aktualny, Teide co i rusz pomrukuje, średnio raz na sto lat z kawałkiem pluje lawą, a na co dzień śmierdzi na czubku siarkowodorem. Południe półpustynne, północ z lasami laurowymi i łanami bananiarni, góra z borami sosnowymi, a kaldera i Teide to kaldera i Teide. Stała populacja nieco ponad 900 tys. ludzi, z czego ok. 600 tys. siedzi w stolicy i jej satelickich miejscowościach + rocznie ok. 4 mln turystów. Szczęśliwie ok. 70% dzikiego tłumu pozostaje w hotelach, ale te 30% wystarcza w sezonie do nieprzyjemnego zagęszczenia ludzi/m kw. Wyspa naj: największa, najludniejsza, mająca najwyższą górę Hiszpanii i najbardziej urozmaicona. Do tego wg niektórych jest pozostałością po Atlantydzie.

*

Gran Canaria: 1 561 km kw.,  max. wysokość 1949 m n.p.m. (Pico de las Nieves). Jest okrągła, z górzystym środkiem i drogami wywołującymi zawrót głowy, zwłaszcza jak trzeba serpentyną cofać do mijanki, żeby drugiego przepuścić.  Stała populacja to ponad 800 tys. ludzi. Kiedyś mieli lasy laurowe, bory sosnowe i inne takie, potem trzcinę cukrową, a teraz mają pomidorzarnie, bananiarnie, eukaliptusiarnie i spontaniczną, choć na skalę kosmiczną, hodowlę inwazyjnego afrykańskiego  szczawika Oxalis pes-caprae. Naj pod trzema względami: najbardziej zniszczona, najdroższa i najbardziej kręta drogowo.

*

La Palma: 708,32 km kw., max. wys. 2 426m n.p.m. – Roque de los Muchachos. Stała populacja to ok. 90 tys. osób. Wulkanizm aktualny i jak najbardziej czynny, ostatni wybuch w 1971 r. Ponieważ przy okazji kolejnego wybuchu pół wyspy może spełznąć do morza wywołując gigantyczne tsunami, które zdemoluje wschodnie wybrzeże USA, jest po stałą i szczegółową kontrolą. Ze względu na florę i ogólny wygląd  zwana Piękną Wyspą (La Isla Bonita) lub Zieloną Wyspą (La Isla Verda). Mimo epizodu trzciny cukrowej nadal ma lasy wawrzynowe, bory sosnowe i masę bardzo ciekawych gatunków. Od 2002 r. całość jest objęta ochroną jako rezerwat biosfery UNESCO.

*

La Gomera: 369,76 km kw., max wysokość 1487 m n.p.m. – Garajonay. Ok. 20 tys. stałych ludzi. Okrągła, ze stromymi brzegami, pokryta lasami laurowymi, ma specyficzny urok. Środkowa część wyspy jest chroniona jako Park Narodowy Garajonay. Podobno z La Gomery wyruszył Kolumb szukać szlaku do Indii.

*

El Hierro: 269,76 km kw., max. wysokość 1501 m n.p.m. – Pico de Malpaso. Lokalna populacja ok. 10 tys. ludzi. Pokryta lasem laurowym, od 2002r. w całości chroniona jako rezerwat biosfery UNESCO. Najmniej udostępniona turystycznie i najbardziej nerwowa z wysp – oferuje regularne wstrząsy i podwodne kotłowania, w 2011 r. po serii podwodnych erupcji ewakuowano ludność i trochę ją wożono wte i wewte (lub nowocześniej w tę i we w tę). A także najbardziej na zachód wysunięta część Starego Świata.

*

Wyspy żółte:

Fuerteventura: 1 659 km kw., 100 km od Afryki.  Najstarsza, bez czynnych wulkanów, silnie zerodowana (max. wysokość 812 m n.p.m. – Pico de la Zarza), półpustynna i najbardziej wakacyjna – niesamowite plaże we wszystkich kolorach (białe, żółte, różowawe, szare, czarne, drobnoziarniste, gruboziarniste) z ciepłym morzem we wszystkich odcieniach niebieskiego. Stała populacja to ciutkę ponad 100 tys. ludzi. Jeszcze nie jest bardzo zdemolowana, turystyka się rozkręca, chociaż różnice, nie wszystkie na korzyść, widać z roku na rok. Najbardziej niemiecka, sporo domów wykupili na zimowe przebywanie, część podobno mają jeszcze z nadań od czasów Franco. Posiada najwięcej bardzo zużytych, ale za to latających goło emerytów tej nacji – estetycznie momentami ciężkie przeżycie, do tego zrobienie zdjęcia bez okazów anatomicznych bywa trudne. Ciekawe, że młodych nudystów jak na lekarstwo – ganianie goło dotyczy jednostek w wieku do 2 lat (wszystkie nacje) i od ok. 65/70 w górę (bezwzględnie dominują Niemcy). Od 2009 r. cała wyspa jest rezerwatem biosfery UNESCO.

*

Przy Fuerteventura (na północ od niej) sterczy sobie jeszcze Lobos: 4,58 km kw., max. wysokość 127 m n.p.m. Nazwa pochodzi od fok (mniszek śródziemnomorskich, hiszp. nazwa lobo marino), które kiedyś były tu częste, ostatnie widywano jeszcze w XIX w., ale bardzo starannie je wybito. Podjęte próby reintrodukcji nie powiodły się. Ma automatyczną latarnię morską i rezerwat przyrody.

*

Lanzarote: 845,94 km kw., max. wysokość 670 m n.p.m. – Penas del Chache z tzw. Grzybkiem (podobno radarem NATO) na czubku.  Półpustynna, prawie w połowie pokryta lawą i innymi wytworami wybuchów ok. 300 wulkanów w latach 1730-1738. Ostatni wybuch był w 1824, wulkanizm jak najbardziej aktualny. Lawa i jej kosmiczne krajobrazy jako gówna atrakcja parku narodowego (od 1993 rezerwat biosfery UNESCO)  zarabiają na turystach bezpośrednio, doliny pokryte piconem pośrednio – poprzez wino.  Reszta wyspy dodaje wakacyjnego sznytu: plaże, góry, morze. Stała populacja ok. 120 tys. ludzików, w tym był jeden z wizją: Cesar Manrique Cabrera, walczący o zachowanie specyficznego piękna wyspy i tworzący atrakcje turystyczne o dużej wartości artystycznej. Efekt: jest to jedyna wyspa, na której planowo i restrykcyjnie prowadzi się budownictwo (białe, niskie, w stylu a la kanaryjskim). Jak się kilka gmin chciało wyłamać, przegrały w sądzie, a przerośnięte hotele wysadzono. Dodatkowo wyspa zyskała komfortowe więzienie dla łapówkarzy i obecnie użycza w nim miejsc innym wyspom.

*

Z wysepek największe to tworzące archipelag Chinijo na północ od Lanzarote (więc też półpustynne)

La Graciosa: 29,05 km kw., max. wys. 266m n.p.m. Jedyna zamieszkała, stała populacja to ok. 700 osób, choć ostatnio są to już głównie mieszkańcy sezonowi.

Alegranza: 10.3 km kw., max. wys. 289 m n.p.m., ma latarnię morską zasilaną bateriami słonecznymi.

Montana Clara: 2,7 km kw., max. wys. 256 m n.p.m. Strefa ochronna dla ptactwa morskiego. Własność prywatna, którą parę lat temu wystawiono na sprzedaż. Co ciekawe, ma własny malutki wysięk, a właściwie wykapek słodkiej wody.

i dwie skałki liczone zaledwie w hektarach: Roque del Este (skała na wschodzie) 6,45 ha i 84 m wysokości oraz Roque del Oeste (skała na zachodzie) 1,57 ha i 41 m wysokości. Obie dość denerwują żeglarzy.