Krowiarki są niewielkim pasemkiem w Sudetach Wschodnich, odchodzącym na zachód od Masywu Śnieżnika, a konkretnie od przełęczy Puchaczówka i sięgającym niemal pod Kłodzko. Co prawda jedną oderwaną górką, Czerwonakiem, ale zawsze. Nie są wysokie, szczyty mieszczą się w zakresie 505-964 m n.p.m., czyli w piętrze pogórza i reglu dolnym.

Przyrodniczo są bardzo cenne – to drugi i ostatni obok Pogórza i Gór Kaczawskich większy obszar występowania skał zasadowych w Sudetach, siedlisko życia rzadkich roślin i zwierząt oraz unikalnych zbiorowisk roślinnych. I w odróżnieniu od większości układów kaczawskich, te do niedawna były jeszcze całkiem nieźle zachowane. Oczywistą oczywistością są wyrobiska dawnych lub niestety nadal czynnych kamieniołomów różnych skał, głównie wapieni (tu serdecznie nie pozdrawiamy kamieniołomu marmuru i dolomitu w Romanowie).

Lasy, nieco pofragmentowane, pokrywają około 60% powierzchni pasma. Tutejsze buczyny nawapienne, z masą storczyków (m.in. rośnie tu obuwik), orlików, lilii złotogłów i innych takich przetrwały całkiem dobrze do początków obecnego wieku, a potem, niestety, leśne zielone ludziki z piłami zaczęły przeliczać je na złotówki. I, cytując klasyka, dobrze już było.

Około 30% powierzchni Krowiarek zajmują tereny użytkowane rolniczo. Ze względu na ostrzejszy klimat, duże znaczenie miał tu wypas bydła. W dolinach rzek zachowały się płaty wilgotnych łąk, ale najciekawsze z tzw. użytków zielonych są murawy półkserotermiczne, półsuche czy jak je tam nazwać, rozwijające się w obszarze subśródziemnomorskim Europy zachodniej i mające w Krowiarkach największe w PL powierzchnie. Te przebogate półsuche łąki z goryczkami i masą różnych różności także mają się coraz gorzej, brak wypasu i koszenia odbija się na nich coraz wyraźniej. Całkiem kiepsko jest z bardzo bogatą kiedyś florą segetalną – tu albo pola leżą odłogiem i zarastają, albo są zlane chemią, jak wszędzie.

Zadziwiające jest to, że mimo wielkiej wartości przyrodniczej tego pasma i wielokrotnego wnioskowania, nie utworzono tu ani jednego rezerwatu. Chroniony jest jedynie jeden ze starych kamieniołomów na Wapniarce jako siedlisko wschodnioalpejskiego ślimaka świdrzyka ozdobnego Charpentieria ornata, w PL notowanego jak na razie wyłącznie w Krowiarkach (czerwona księga, ochrona prawna itd.) oraz bardzo popularne za czasów niemieckich, a obecnie niemal zapomniane Romanowskie Źródła, lecz jest to ochrona miękka – to tylko pomniki przyrody. Za to dało się bez problemów na tej samej Wapniarce wyharatać kawał najcenniejszej nawapiennej buczyny, bo zielone ludki odbudowały w latach 2007/2008 wieżę widokową i sobie poprawiły pole widzenia na Żelazno, doskonale wiedząc, że wyrzynają chronione w Unii i bardzo rzadkie w Sudetach zbiorowisko leśne. Bez problemu wycięto także buczyny w bezpośrednim sąsiedztwie obuwika, mimo że to było niezgodne z prawem. Nie mamy pańskiego  płaszcza i co pan nam zrobi? Obecnie Krowiarki są chronione jako obszar Natura 2000 Pasmo Krowiarek PLH020019, co w/w ludzikom szczególnie nie przeszkadza w wycinaniu lasu.

Krajobrazowo Krowiarki są piękne. To miejsce malowniczych wiosek, schowanych w dolinach potoków i otaczających pasemko ze wszystkich stron, pięknych małych kościółków, kapliczek, bajkowych pejzaży z równiutkimi hopkami i ogólnie sielskich obrazków. Tutejsze wioski są bardzo stare, niemal w każdej jest coś wartego obejrzenia, choć nie zawsze zachowanego tak, jak by się chciało. Niektóre pałace miały szczęście, niektóre nie… Wsie bliżej cywilizacji zaczynają ewoluować w stronę miejscowości wypoczynkowych, część zabudowań wykupili różnego pochodzenia miastowi, co daje im szansę na lepszy byt (i domom, i miastowym). Nieśmiało pojawia się agroturystyka (co ciekawe, w zdecydowanej większości prowadzona przez przybyszów z miast).

Ale jest to także miejsce osad wymarłych, odrzuconych, których opuszczenie jest przejmujące. Zdjęcia z takiej wioski, Marcinkowa, są m.in. w galerii z listopada 2006 roku.

Właściwie to nie wiemy, czy życzyć Krowiarkom pozostania na uboczu, co gwarantuje niesamowitą przyjemność samotnego włóczenia się po hopkach, czy jednak odkrycia i wykorzystania potencjału (jakie trasy rowerowe i konne można by tu poprowadzić…)