Śnieżne Kotły są piękne. O każdej porze roku i dnia. Nawet z tym przedziwnym tworem sterczącym na czubku. I tyle. Z ogromną przyjemnością łazimy tu od góry, dołu, boków i we wszelkie możliwe strony. Oczywiście ze stosownymi pozwoleniami.

22 czerwca 2006 był słoneczny, suchy, skały trzymały i generalnie było świetnie.

A po drodze w kosodrzewinie rosną całe zagony wrońca widlastego Huperzia selago

W Małym Śnieżnym Kotle dzięki ukształtowaniu terenu i wzbogaceniu bazaltem rosną niesamowite ziołorośla, chyba najbardziej zróżnicowane w polskich Karkonoszach.

W górnej części piargów jeszcze zalega śnieg i rośliny obowiązuje program zimowy.

***

23 czerwca 2006 po słoneczku przylazły chmury, zaczęła siadać mgła i zrobiło się jakoś tak szkocko… Ale też pięknie.

Marsz przez kosodrzewinę dostarcza wielu wrażeń, nie tylko węchowych.

Kotły wyglądały, jakby w nich zły albo inny Rzepiór coś gotował. Kotłowanina chmur zderzona z absolutnie nieruchomą wodą w Śnieżnych Stawkach i idealnym odbiciem naszego świata.