Nasz ogród – zjadacz czasu, pieniędzy, sekatorów (już pożarł 3), ale ile przy tym przyjemności…

Historia ogrodu zaczęła się od zakupu działki pod zabudowę w 1999 roku. Potencjalny ogród to było 1370 m2 nieużytku porośniętego metrowymi chabaziami z dużym udziałem chrzanu, łubinu, perzu i innego badziewia. Ilość roślin ozdobnych: 6. W tym: 1 srebrny świerk, przy płocie, więc z urżniętym czubkiem, 1 cyprysik chyba groszkowy, 1 żywotnik specyficznej, a nieznanej żadnemu zaprzyjaźnionemu dendrologowi odmiany, prawie całkiem łysiejącej pod koniec zimy, 1 kępa piwonii białych pojedynczych (naprawdę pięknych) i po 1 szt. zagubione w chaszczach żółty narcyz trąbkowy i czerwony tulipan.

Budowlany bałagan; 2001 Budowlany bałagan; 2001Prace ogrodowe rozpoczęły się w 2001 roku razem z budową domu, tzn. usunięto chaszcze. W roślinach ozdobnych widoczny postęp, stan posiadania powiększył się o ciut więcej niż 16% – pojawiły się 2 czerwone tulipany… Wbito patyki w narożnikach wymarzonego domu. A potem ruszyła budowa i demolka otoczenia. Część planowanego ogrodu została jesienią zaorana i na tym prace ogrodnicze się zakończyły.

W 2002 roku dom był wykańczany, tynkowany, rynnowany i w ogóle, co dostarczało wszystkim dużo rozrywki. W tym roku także zaczęły się poważne prace ogrodowe: wyznaczyliśmy ścieżki (+/-, bo to wszystko jeszcze może się zmienić) i warzywnik (bardzo dokładnie, bo to poważna sprawa). Stara żużlowa droga została wybrana i nawieźliśmy ziemię. Nabyliśmy drzewka owocowe, z których tylko 1 (czereśnia) odmówiło współpracy. Powstała pierwsza rabata kwiatowa, gdzie w pełnym słońcu wetknięto wszystko, co się udało wyszarpać ze starego ogrodu, bez względu na wymagania i, o cudzie, nic nie padło. Zakładanie ogródka ziołowego; 2002 Zakładanie ogródka ziołowego; 2002

W sierpniu spełnił się mój kaprys i powstał ogródek ziołowy: stare, nierówne i kolorowe cegły na ubitym piachu z suchą zaprawą wyznaczyły rabaty i wyłonił się niezwykle uporządkowany kawałek. Aż dziwnie się na niego patrzyło… Pierwsze podsumowanie roku w ogrodzie: warzywnik 1, sad 1, dom 1, rośliny ozdobne ok. 200 taksonów.

Kolejne lata to kolejne zimy stulecia i susze stulecia. Najpiękniejszy widok na świecie to chodząca deszczownia… np. Maciek ze szlauchem w rękach. Przestrzeń ogrodu już jest z grubsza podzielona, pozostała już tylko kosmetyka: tu skasować kawałek trawnika, tam założyć, zamienić grządkę malinową na borówkową i takie tam…

Układanie łupkowych ścieżek; 2007 Układanie łupkowych ścieżek; 2007W ramach kosmetyki przestawiona została bramka z pnącą różą i pergola, pojawił się solidny płot, zdjęliśmy spory kawał trawnika pod rabaty kwiatowe, wykluła się drewniana budka na narzędzia, jakoś tak powstał kawałek trawnika z dwoma bujawkami, zaczęły się wreszcie porządnie układać kamienne ścieżki, co trwa nadal i chyba nigdy się nie skończy, itd. itd. Liczba uprawianych taksonów w 2006 roku przekroczyła 1300 i przestaliśmy podliczać, bo jest to za bardzo stresujące, a tym bardziej przestaliśmy spisywać zakupy roślinne, bo to dopiero było stresujące, a ogród to przecież ma być przyjemność… W ogrodzie nadal brakuje cienia, chociaż drzewka ciągną w górę. Ale za jakieś 10 lat będzie już można uprawiać moje ulubione paprocie wszędzie.

Generalnie staramy się, żeby ogród był maksymalnie samoobsługowy (chociaż chwasty tego nie pojmują… albo pojmują za dobrze) i po fazie zachłyśnięcia egzotami i testowego sadzenia wszystkiego mam już zestaw radzący sobie w tych warunkach bez jakiś olbrzymich nakładów czasu i pracy. Oczywiście co roku jest ściągane coś nowego, inaczej być nie może, ale nie jest to już takie dzikie szaleństwo, jak kilka lat temu. Nie wiem, czy kiedykolwiek będzie pokazane wszystko, co tu rośnie, na razie będzie można zobaczyć kilka ulubionych rodzajów i grup roślin. A przy okazji trochę innych żywych stworów, pojawiających się w ogrodzie.