Helleborus czyli ciemiernik. Porządny, uczciwie trujący (więc stosowany w medycynie) rodzaj z rodziny Ranunculaceae, obejmujący około 20 gatunków występujących w Eurazji, czasem zachodzących na północną Afrykę. W Europie najwięcej gatunków siedzi na Półwyspie Bałkańskim (około 8), w Polsce mamy jeden rodzimy (H. purpurascens), jeden trwale zadomowiony obcy (H. viridis) i jeden dziczejący od przypadku do przypadku (H. x hybridus).

Generalnie są to byliny o liściach siecznych lub dzielnych (niektóre o pozornie dłoniastych), często zimozielonych i dużych, pięciokrotnych kwiatach o nietypowej budowie: funkcję wabiącą zapylacze pełnią duże i często barwne działki kielicha, a płatki korony są przekształcone w małe, rurkowate miodniki. Do tego dochodzą liczne zielonawe lub żółte pręciki i zielone, duże słupki z długą szyjką, przeważnie koło 5, choć może być od 2 do kilkunastu. Przekształcony kielich pozostaje na roślinie długo po przekwitnieniu kwiatów i opadnięciu pręcików i płatków. Jak się okazuje, jego obecność jest potrzebna do prawidłowego wykształcenia nasion. Efektowne są pojawiające się wcześnie owadopylne kwiaty jak i długo i zdrowo utrzymujące się liście, stąd przedstawiciele rodzaju są bardzo chętnie uprawiani. Bardzo dobrze wyglądają i rosną w naturalistycznych nasadzeniach pod koronami drzew. Większość z nich wywodzi się z takich siedlisk i preferuje półcień, więc chętnie kwitną i pracowicie się rozsiewają. Nasiona powstają w mieszkach, dość dużych (przeważnie 2-3 cm długości) i dojrzewających latem. Nasiona mają elajosomy i są noszone przez mrówki w te i we wte. Stąd tajemnicze pojawy ciemierników w ogrodzie w zadziwiających miejscach. Jest solidnie trujący, sok może drażnić skórę. Wszystkie, które mamy, są mrozoodporne, pędy z pąkami potrafią wytrzymać niewielkie przymrozki, a przysypane śniegiem nawet całkiem solidne przymrożenia.

Lubimy je za wczesne kwitnienie, liście ozdobne przez cały rok i przyjemny element niespodzianki przy siewkach – nigdy nie wiadomo, jak toto zakwitnie.

Wyróżnia się dwie grupy: ciemierniki kwitnące na ulistnionych łodygach (3 lub 4 gatunki, zależnie od ujęcia) i ciemierniki mające liście odziomkowe, a na łodygach kwiatonośnych wyłącznie niewielkie liście przykwiatowe (wszystkie pozostałe). U nas w ogrodzie przetrwały i chyba nas już nie opuszczą cztery taksony: 3 gatunki i 1 wszędobylski mieszaniec.

***

Spośród gatunków łodygowych mamy w uprawie:

Helleborus argutifolius – ciemiernik korsykański: jest tu pewien bałagan taksonomiczny i nomenklatoryczny, ale przyjmujemy ostatnią synonimizację (=H. corsicus, H. lividus subsp. corsicus). Rodzimy na Korsyce i Sardynii. Gatunek rośnie duży (do 120 cm wys. i 150 cm szerokości kępy). Liście duże, skórzaste, składają się z 3 listków silnie ząbkowanych, niemal kolczastych na brzegach, cały rok bardzo efektowne. Kwiatostany duże, wysokie, kwiaty liczne, lekko kuliste, jasnozielone, pojawiają się nieco późniejszą wiosną. W czasie kwitnienia łodygi rozkładają się na boki, zostawiając na środku miejsce dla młodych liści. Mimo ciepłego pochodzenia w PL trzyma się zaskakująco dobrze i dobrze się obsiewa, choć słabiej, niż cuchnący czy biały.

*

W uprawie często pojawiają się mieszańce z H. lividus, poza tym jest kilka ciekawych odmian o nakrapianych liściach. Mamy jedną, ‚Janet Starnes’, ale jakoś nie może się dogadać z naszym klimatem. Siedzi już na trzecim miejscu i nadal ma problemy egzystencjalne.

***

Helleborus foetidus – ciemiernik cuchnący: rodzimy w południo-zachodniej Europie i północnej Afryce, u nas dość często uprawiany, mimo nieprzyjemnej nazwy (zdecydowanie gorszej, niż osławiony zapach rośliny). Tworzy duże kępy, do 80 cm wysokości. Liście są zimozielone, ciemnozielone, pozornie dłoniaste, składają się z kilku-kilkunastu lancetowatych odcinków, ząbkowanych na brzegach. Kwiaty są dość drobne, około 2 cm średnicy, dzwonkowate, seledynowe, często z ciemnoczerwonym brzegiem, ciekawie kontrastujące z ciemnymi liśćmi. Zebrane są w obfite, jednostronne, przewieszone kwiatostany i pojawiają się bardzo wcześnie, w niektóre lata już w lutym. Lubi półcień, choć toleruje silniejsze nasłonecznienie. Nasiona są liczne, żywotne i mrówki noszą je pracowicie na całkiem spore dystanse. Mówiąc krótko – obsiewa się i rozsiewa jak dziki.

***

 

A spośród odziomkowych rośnie sobie przytargany spod Wlenia

Helleborus viridis – ciemiernik zielony: rodzimy w południowo-zachodniej i zachodniej Europie, w Polsce uprawiany raczej rzadko, ale w Sudetach ma stabilną, poniemiecką populację, wprowadzoną w doskonałe dla niego siedlisko w dolinie rzeki. Jest to niewielki ciemiernik, 20-40 cm wysokości o niepozornych, choć dość dużych (do 3 cm średnicy) zielonych kwiatach i efektownych, intensywnie zielonych, pozornie dłoniastych liściach, składających się z kilkunastu wąskich, ząbkowanych odcinków. Kwiaty pojawiają się w 2-3. kwiatowych kwiatostanach bardzo wcześnie, w czasie kwitnienia leszczyny, czyli czasem nawet w styczniu. Działki kielicha są szerokie, okrągławe i nachodzące na siebie. Właściwie liście są ciekawsze, niż kwiaty. Mieszki są dość duże, do 3 cm, wytwarza dużo nasion, ale do efektywnego obsiewania dochodzi jedynie na wilgotnym podłożu, a nie zawsze w ogrodzie jest ono wystarczająco nawodnione. Nie lubi słońca i suszy, co zmusiło nas do przesadzenia go. W następnym roku nie zakwitł, ale za to kępa miała nienotowaną dotychczas liczbę liści. Siewki mamy, ale mimo ponad 10 lat hodowli siewki możemy policzyć na palcach naszych wszystkich rąk – obsiewał się najsłabiej z posiadanych, prawdopodobnie miał za sucho. Zobaczymy na nowym miejscu. Aha, jest trujący, ale nie śmiertelnie, raczej silnie przeczyszczający.

***

I niezbędny w każdym ogrodzie dla odganiania zimowej depresji

Helleborus niger – ciemiernik biały: rodzimy w południowej i środkowej Europie (najbliżej nas w Czechach i Niemczech), u nas chętnie uprawiany. Łacińska nazwa gatunku odnosi się do brunatnoczarnych korzeni, polska do koloru kwiatów. Jest to niewielki gatunek, 20-30 cm wysokości. Ma skórzaste, ciemnozielone i błyszczące liście, pozornie dłoniaste, o wydłużonych, odwrotnie jajowatych odcinkach. Kwiaty są duże, do 8 cm średnicy, występują pojedynczo lub po 2, wyjątkowo 3 na łodydze. Działki kielicha białe, czasem przekwitające kwiaty przebarwiają się na czerwonawo. W zależności od podejścia kwitnie albo bardzo późno, albo bardzo wcześnie, bo już od grudnia. Często zakwita w czasie Bożego Narodzenia, stąd bywa nazywany różą Bożego Narodzenia. U nas w zacisznych miejscach zdarza mu się tak zakwitnąć, ale większość kwitnie w czasie styczniowych odwilży. Mimo, że jest trujący, ślimaki mu kwiaty rąbią, jak tylko się cieplej zrobi. Na próchnicznych, wilgotnych stanowiskach sieje się bardzo skutecznie. Często jako ciemiernik biały sprzedawane są jego mieszańce, wyższe i z większą liczbą kwiatów na pędach.

***

No i oczywiście siejące się jak dzikie osobniki mieszańcowe

Helleborus x hybridus – ciemiernik ogrodowy: potomek H. orientalis (tak bywa też sprzedawany), Sieje się, jak nakręcony, rośnie wszędzie, a potomkowie mają zaskakujące kombinacje cech. Jeżeli nie popełni zimowego falstartu, to wielkie kępy kwiatów cieszą długo, chociaż z czasem kwiaty tracą kolor i w miarę dojrzewania nasion przechodzą w mniej lub bardziej zielony kolor. Kiedyś mieliśmy odmiany, ale po kilkunastu latach spontanicznego obsiewania i wymiany siewek już nie dojdzie się, kto jest kim i gdzie. Nie mamy półpełnych i pełnych – nie lubimy ich i już.

Z bezkropkowych mamy białe, na początku chyba ‚White Ushba’, teraz już różnego pochodzenia (widać, że przy niektórych majstrował ciemiernik biały), jasnoróżowe, bardzo delikatne, niestety chyba cecha recesywna, bo tylko jedna kępa i nie chce być więcej, różowe, też bardzo niechętnie się ujawniające, mimo że się sieją i takie jakieś zielonawe z czerwono-purpurowym brzegiem okwiatu. Te ostatnie się zupełnie nie sieją, albo nie dziedziczą.

*

Ciemnobordowe jaśniejsze. Mają kwiaty bardzo ciemno czerwone, młode liście w kolorze mocno zaciągniętej bordem zieleni, rosną relatywnie duże, nawet do 60 cm, wysokości.

*

Ciemnobordowe ciemniejsze, jedyne zachowane odmianowe. Ściągnęliśmy je wieki temu z Czech jako chyba ‚Lucy Black’ i nadal trwają. Na początku kwitnienia są w całości niemal czarno-fioletowe, kwiaty, liście i łodygi, dopiero gdy część kwiatów przekwitnie, liście zielenieją. Bardzo efektowna odmiana, niestety, zupełnie się nie sieje.

*

Z kropkowanych różniście mamy różowe w ogólne kropki, bardzo sympatycznie nakrapiane, niestety, też rzadkie w siewkach. Tworzą silne kępy, odporne na wszystko, z ostrą suszą włącznie. Po kwitnieniu część kęp przechodzi w dziwny zielonawy kolor kwiatów. Najstarsza kępa ma już z 15 lat i cały czas daje radę.

*

Białe piegusy w jasne kropki, dość rzadkie, robiące wrażenie lekko wyblakłych i białe piegusy w ciemne kropki, też nie za częste w siewkach, bardzo ładne i przyjemnie piegowate.

*

Różowe piegusy w ciemne kropki, bardzo efektowne i wdzięczne, niestety też słabiej się siejące, tzn siejące się, ale potomstwo ma inne cechy, a szkoda.

***

Helleborus x sterni – ciemiernik Sterna: potomek H. argutifolius i H. lividus, a przynajmniej o bycie nim podejrzewamy naszego cudaka o białych kwiatach, sporych kwiatostanach i kolczastych brzegach liści. Podpada jakby pod odmianę ‚Ice Dance’, ale kto go tam wie. Ładny jest, ciutkę później kwitnie, niż H. niger i ma od niego więcej kwiatów, odznacza się wyraźnie zielonawym środkiem i nasadą okwiatu.