Rodzaj obuwik Calceolus L. liczy około 3o gatunków występujących w klimacie umiarkowanym półkuli północnej. Najciekawsze gatunki występują w Meksyku, północnych Chinach i Ameryce Północnej. W Polsce dziko rośnie wyłącznie obuwik pospolity, niezwykle ładny i wbrew nazwie niepospolity. W Europie jest gatunkiem zagrożonym i prawnie chronionym – zgodnie z prawem EU wymaga wyznaczania obszarów ochrony siedlisk Natura 2000.

Obuwik jest gatunkiem kalcyfilnym, związanym z ciepłolubnymi murawami, okrajkami, zaroślami oraz zbiorowiskami leśnymi, głównie buczynami, dąbrowami, borami mieszanymi i grądami, a najlepiej, jak to jest wszystko wymieszane.  W Polsce występuje najliczniej na wschodzie, największe populacje liczą około 5 tys. pędów (okolice Zamościa i teren Biebrzańskiego Parku Narodowego). Łączna liczba stanowisk odnotowanych w naszym kraju nie przekraczała 400, obecnie potwierdzonych jest około połowy z nich; mimo spadku liczebności polska populacja jest jedną z największych w Europie. Objęty jest ochroną od 1946r. , od 2004 nie stosuje się  dla niego odstępstw od zakazów niszczenia roślin, stanowisk i siedlisk gatunku, wynikających z gospodarki leśnej. Znalazł się także wśród nielicznych taksonów z ustawowym nakazem ochrony czynnej. Niewiele mu to pomogło, efektowne kwiaty przyciągają jak magnes, rośliny są zrywane i wykopywane. Gatunek włączano do kolejnych polskich czerwonych list roślin naczyniowych w kategorii V – gatunek narażony na wymarcie. Na Dolnym Śląsku jest taksonem krytycznie zagrożonym wymarciem.

Cypripedium calceolus jest wieloletnim geofitem o wzroście klonalnym, rozprzestrzeniającym się przez kłącza. Zwykle rośnie około 30 lat, ale spotykane są okazy 100. letnie. Charakterystyczną cechą jest zmienna liczba pędów pojawiających się na danym stanowisku w kolejnych sezonach wegetacyjnych. Według danych literaturowych kwiaty nie produkują nektaru, lecz wydzielają aromat przypominający wanilię zmieszaną z cytryną, produkują również analogi feromonów owadzich. Pantofelkowata warżka to typowy kwiat pułapkowy. Śliska krawędź powoduje, że lądujące na niej owady  ześlizgują się do wnętrza warżki, a szukając drogi wyjścia przemieszczają się kierowane światłem przenikającym przez okienka w ścianie warżki i idą tuż pod znamię, na którym zostawiają pyłek przeniesiony z innego kwiatu. Wychodzący owad musi się przecisnąć pod jednym z dwóch pręcików, zbierając  lepki pyłek. Kolejność wykonywanych przez owady zapobiega samozapyleniu.

Przedlinneuszowska nazwa obuwika Calceolus Mariae oznaczała bucik (pantofelek) Marii. Polska ludowa nazwa tego storczyka to pantofelek Matki Boskiej lub trzewik/trzewicznik. Linneusz konsekwentnie eliminował nawiązania do kultu Marii i zastępował jej imię imieniem lub przydomkami Wenus. Do nazwy tego taksonu wprowadził zbitkę słów ‚Kypris’ – jeden z przydomków Afrodyty, oraz ‚pedilon’ – trzewik. Według wierzeń ludowych noszenie ziela obuwika w kieszeni sprzyjało zdobywaniu uczuć – co by dużo tłumaczyło w zakresie jego zanikania…

Na Dolnym Śląsku główne wystąpienia obuwika to Góry i Pogórze Kaczawskie oraz Krowiarki – jedyne pasma z dużym udziałem wapienia. Poza tym miał rozproszone stanowiska w innych pasmach i na niżu, ale niestety to już pieśń przeszłości.

Pierwszy wyjazd zdjęciowy, częściowo na obuwika, a głównie na szkody górnicze w Krowiarkach odbył się 15 maja 2008. Piękny słoneczny dzień, pełnia wiosny i ON. Tym razem ekipa wyjazdowa była wyjątkowo liczna, więc przeszukiwanie stoków szło szybko (tu ukłony dla obu Marków, Krzysia, Ani i Michała).

W 2009 r. podeszliśmy do sprawy bardziej metodycznie i kontrolowaliśmy wszystkie stanowiska po kolei. Krowiarki odwiedziliśmy 14 maja, w pełni rozkwitu obuwika i krótko po tym, gdy jakiś kretyn wypalił murawę pod lasem, a przy okazji kawał runa w lesie. Co ci ludzie mają w głowach?

Kaczawskie obuwiki oglądaliśmy 21. maja. Na pogórzu pełnia kwitnienia, w górach  na najwyższym stanowisku, do tego na północnym stoku jeszcze były w pąkach. Pąki mają równie piękne jak kwiaty. Swoją drogą w latach 40. XX w.  Limpricht marudził, że stanowiska koło Grudna zmniejszają liczebność i mają około 5oo roślin… tyle to teraz w całych Sudetach nie mamy, ech…

Wiosnę roku 2010 także wykorzystaliśmy do celów obuwikowych. W Krowiarkach byliśmy 21. maja, wyjazd zaczął się od totalnej mgły i mżawki, a skończył piękną słoneczną pogodą. Tym razem główna uwaga poszła na dwa stanowiska: Rudy Dół i Mielnickie Wzgórza. I tu znów kłania się nieoceniony Limpricht, który w 1944 r. kwilił. że liczebność populacji w Rudym Dole spada, a jeszcze całkiem niedawno obuwików było tam bardzo dużo i zgodnie z lokalną tradycją dzieci kiedyś przynosiły pani nauczycielce na koniec roku nawet 200 kwiatów. No naprawdę ciekawe, dlaczego ta liczebność tak spadła… W każdym razie teraz jest ich tam 4 (słownie cztery) i tylko dwa pędy kwitną. Na Wzgórzach Mielnickich jest niewiele lepiej, ale tutaj główny wkład mieli leśnicy, którzy na siedliskach nawapiennej buczyny posadzili świerka. I już.

W Kaczawskie wybraliśmy się 18. czerwca – za późno na kwiaty, za wcześnie na torebki nasienne.  Do tego w pełni rozwinięte liście powodowały, że w lesie było upiornie ciemno. Ale mogliśmy obejrzeć zmumifikowane warżki.

No i wyprawa na niż. Dla czystości sumienia, że niby byliśmy, stwierdziliśmy wymarcie i już. A tu niespodzianka – jest. Marnie wyglądający w tym roku, ale jest. Ostatnie obserwowane i jedyne istniejące stanowisko na Nizinie Śląskiej.

W 2011 udało mi się myknąć na obuwika tylko w Krowiarki, ale za to dwa razy. Rok był bardzo dziwny, mrozy w długi majowy łykend (-14 w Krowiarkach) spowodowały pogrom. Tyle dobrego, że były to zastoiska mrozowe w kotlinach i powyżej pewnego poziomu nie sięgnęły. Większość obuwików w lasach się uchowała. Pierwsze 5 zdjęć to wyjazd 14. maja na stoki południowe, drugie 5 zdjęć to 20. maja na stoki północne.

2012 – kolejny rok z przymrozkami w maju, ale już nie tak upiornymi.  Seria obuwikowa to 22. maja w Krowiarkach,

23. na niżu

i 24. w Kaczawskich. Pięęękne dni. Chociaż odrobinę się spóźniliśmy.