Pierwsza roślina, do której co roku pielgrzymujemy, to śnieżyczka przebiśnieg Galanthus nivalis. Jak polska nazwa wskazuje, powinna mieć coś wspólnego ze śniegiem, a nawet się przez ww. śnieg przebijać. Na okołowrocławskim niżu zdarza się to raczej rzadko (= jak na razie nie widzieliśmy), ale już na Przedgórzu Sudeckim faktycznie przebiśnieguje (przebiśnieży?) i wygrzewa sobie własne dołki w śniegu. Wg nazwy łacińskiej, a właściwie wg Linneusza, który go osobiście nazwał, ma coś wspólnego z mlekiem… W każdym razie jak kwitnie, to wreszcie, wreszcie, wreszcie nadchodzi przedwiośnie, a w perspektywie czai się wiosna (po pierwiośniu, oczywista). Przeważnie nie mamy czasu, żeby kursować na przebiśniegi w Sudety, więc zadowalamy się stanowiskiem, które mamy prawie że pod domem, w dolinie Bystrzycy, w kompleksie pięknych grądów i łęgów.

Przebiśniegi były jednymi z pierwszych fotografowanych przez nasroślin po przestawieniu się na aparat cyfrowy. I tu takie wczesne zdjęcia, rok 2005, przyjemny, zimny i pochmurny dzień 23 marca – przebiśniegi dopiero zaczynały się rozkręcać, reszta runa jeszcze spała.

Zdjęcia  z roku 2008 – pełnia kwitnienia 9 marca, piękny i słoneczny dzień – oprócz przebiśniegów także inne życie już wypełzło spod liści i zaczyna fotosyntezować. Niestety, inne życie obejmuje także idiotów wypalających trawy, co mieliśmy wątpliwą przyjemność obserwować. Z akcją gaśniczą włącznie.

2011 – rok monitoringu dla IOP. Wizyta 27 marca, kwitnienie bardzo krótkie, bo wypadło w wyjątkowo ciepłe dni. Ponieważ wymagała tego praca, oszacowaliśmy ilość osobników rosnących w kompleksie leśnym koło Bogdaszowic. Wyszła nam przyprawiająca o zawrót głowy ilość liczona w milionach…

2012 – odwiedziny o zmierzchu. Po raz pierwszy pojawiliśmy się tu z zachodem słońca i część zdjęć robiona była z lampą. Oko ludzkie radziło sobie z czerwonym niebem i białymi kropelkami przebiśniegów jarzącymi się w mroku, ale aparat już nie… albo – albo, niestety. Wizyta w terminie standardowym: 18. marca.

Wariacki rok 2013, z zimą, której się wszystko pofyrtało, ze śniegiem leżącym radośnie do kwietnia i w ogóle jakiś taki bez wyczucia. Wizyta u przebiśniegów dopiero 14. kwietnia! W ciągu kilku dni z zimy zrobiło się lato, przebiśniegi kwitły w temperaturach ok. 25 st C i przekwitały w oczach. Nie wiem, czy kwiaty przetrwały dłużej, niż 5 dni. Wariatkowo. Swoją drogą… co roku robimy im obłędną ilość zdjęć, co roku nas zachwycają… czy one mogą się znudzić?

I nie mniej wariacki, chociaż w drugą stronę, rok 2014. Przebiśniegi zaczęły kwitnąć około 15 lutego, lekki chłód je przyhamował, ale  i tak, gdy już się na nie wybraliśmy 9. marca, były już daleko poza półmetkiem, część przekwitała, udało nam się znaleźć pojedyncze rośliny w pąkach. Jak zawsze były piękne i jak zawsze wywołały głupawkę fotograficzną.

INFORMACJE O RODZAJU I GATUNKU

Łącznie znanych jest około 20 gatunków z rodzaju Galanthus (ostatni odkryty w 2012 r. więc nóweczka), a nasz G. nivalis jest najszerzej rozprzestrzeniony. Pierwotnie występował w południowej i środkowej Europie, potem przez człowieka został zawleczony, gdzie się dało i dziczeje sobie na potęgę. Podobno pierwszymi, którzy go rozwlekali po świecie, byli Rzymianie, używający bulw i innych elementów w medycynie, jako panaceum na bóle. Anglicy się chwalą, że do nich to właśnie Rzymianie przebiśniegi wprowadzili, ale ostatnio niechętnie przyznają, że może być to plotka i tak naprawdę przebiśniegi pojawiły się u nich dopiero w XVI w. W każdym razie są (Anglicy, nie przebiśniegi) nacją, która ma na punkcie tych roślin największego hopla, łącznie z tworzeniem ogrodów przebiśniegowych, kolekcji i Festiwalu Przebiśniegów, odbywającego się dla odmiany w Szkocji. Mają w uprawie około 500 kultywarów wyprowadzonych od kliku zaledwie gatunków.

Inna plotka, także z czasów starożytnych, głosi, że magiczną rośliną o nazwie moly, którą za podpuszczeniem Ateny Hermes rekomendował Odyseuszowi jako antidotum dla trucizny zaserwowanej przez Kirke, był właśnie przebiśnieg. I w tym coś już może być, bo potwierdzonym faktem jest wytwarzanie w cebulach galantaminy, alkaloidu będącego inhibitorem acetylocholinesterazy, a stosowanego w leczeniu choroby Alzheimera, zaburzeniach pamięci, nerwobólach i kilku innych schorzeniach związanych z zaburzeniami układu nerwowego. Roślina ta była powszechnie stosowana w starożytności, potem została zapomniana w Europie (ale np. na Kaukazie w medycynie ludowej przebiśniegi są cały czas używane) i obecnie wraca do łask.

Bardziej dyskusyjnym zastosowaniem jest mimowolny udział przebiśniegów w powstawaniu roślin genetycznie modyfikowanych (GMO). Przebiśniegi wytwarzają dość specyficzne lektyny, będące insektycydami i geny je kodujące zostały wprowadzone do ziemniaków, by zmniejszyć podatność na żerowanie owadów.

Generalnie przebiśniegi są wczesnowiosennymi geofitami, kwitnącymi na bazie ubiegłorocznych zapasów i zbierającymi po kwitnieniu zapasy na rok następny. Rosną w lasach liściastych, głównie grądowych i zakwitają, zanim dno lasu ulegnie zacienieniu przez rozwijające się liście drzew – tworzą najwcześniejszy aspekt runa tych lasów.  Zamknięte kwiaty mają szlachetny kształt białych kropli, po otwarciu ukazuje się wewnętrzny okółek petali, krótszy i z małym zielonym znaczkiem. Oprócz człowieka głównym roznosicielem przebiśniegów są mrówki, które łakomią się na nasiona z elajosomami i taszczą je, gdzie im pasuje. W naszej florze przebiśniegi są jednym z dwóch, obok śnieżycy wiosennej Leucojum vernum,  rodzimych przedstawicieli niezwykle efektownej rodziny amarylkowatych Amarylidaceae. W Polsce objęte zostały ścisłą ochroną prawną.