Tykocin pojawia się wśród pól i łąk, rozciągając się między kościołem, a synagogą. Dawniej stolica królewskich dóbr na Podlasiu z twierdzą, arsenałem i skarbcem królewskim. Obecnie jakby miasteczko spoza czasu. Z historią większą, niż ono samo – teraz widać po niej tylko ślad, coś jak czubek góry lodowej. Szkoda, że tak dużo z jego historii jest już nieodwracalnie martwe.

W tym malutkim miasteczku jest ok. 100 zabytkowych obiektów. Sam zespół urbanistyczny, najstarszy na Podlasiu, jest unikatem.

Wielkie wrażenie robią zachowane synagogi, a zwłaszcza wnętrze Wielkiej Synagogi, pełne misternych ornamentów, pracowicie pokrywających całe ściany. Żydzi, sprowadzeni dla ożywienia handlu, byli tu obecni od XVI w., przed II wojną stanowili 50% populacji miasteczka i była to druga co do wielkości (po krakowskiej) gmina żydowska w Polsce. Jakimś cudem synagoga przetrwała ostentacyjne niszczenie żydowskiej kultury za Niemców i zdecydowanie dyskretniejsze, ale równie skuteczne za komuny. Można wejść i się zachwycić, a potem dla wzmocnienia ducha wciągnąć coś w żydowskiej restauracji – serwują doskonałe dania, szczerze żałowaliśmy, że człowiek ma ograniczoną pojemność…

Samo miasteczko jest pełne pięknych, malutkich domków, brukowanych ulic i tzw. klimatu. Zdjęcia są mieszaniną uliczek, wstawioną ze względu na urodę, zupełnie bez ładu, składu i kolejności. Jedno, co uderza przy oglądaniu, to brzydota starych betonowych słupów i plątaniny kabli. Aż się prosi o wpuszczenie prądu pod ziemię.

Na Dużym Rynku przed kościołem Stefan Czarniecki złotą buławą wygraża wszystkim wrogom, albo wskazuje kierunek natarcia. Trafiliśmy na remont, więc rynek wyglądał raczej roboczo, ale i tak był piękny. Barokowy kościół św. Trójcy zamyka przestrzeń Dużego Rynku, stanowiąc ciekawą przeciwwagę dla Wielkiej Synagogi.

Niedaleko Małego i Dużego Rynku skupiają się niemal wszystkie zabytki Tykocina. Nas zaintrygował zamek, który niszczony i odbudowywany jest znów w fazie odbudowy, tym razem nie przez magnatów, lecz (jeżeli dobrze dojrzeliśmy na tablicy) przedsiębiorstwo wodociągowe. Może pod takim pokojowym patronatem dłużnej przetrwa?