Tradycyjny lipcowy wyjazd z okazji końca roku akademickiego – jednodniowy wyskok na Litwę przy okazji skakania po pn.-wsch. ogonku PL. Takie małe zahaczenie o południowo-zachodni kawałek po drugiej stronie granicy. Przepiękny kraj, malowany zbożem rozmaitem, przepasany miedzą, tylko świerzopa gdzieś schowali. I nic nie można zrozumieć z ostrzeżeń drogowych i innych takich. Efekt: w momencie raptownego zaniku asfaltu na drodze zaczyna się Camel Trophy i temperatura rośnie. Poza tym nie zbierają poziomek…

Zaczęliśmy od Merecza, czyli Merkine, a dokładniej pętli tworzonych przez Niemen z dodatkiem Mereczanki, a wszystko oglądane z Góry Zamkowej, czyli Góry Królowej Bony. Sielskie krajobrazy łąk, sianokosów, wozów z komi i takich tam. I żółte domki, czyli, jak twierdzą miejscowi, domki litewskie. inne nacje malowały na inne kolory. Czy to jest koloryzm?

W okolicach Merecza na  piaszczystych wzgórzach rosną naprawdę piękne bory sosnowe. Z pakietem przeróżnych mniej lub bardziej borowych gatunków, które tam jeszcze trwają. A razem z nimi ślady historii.

Słońce + piasek = murawy psammofilne. I tutaj mają zadziwiające… I w dowolnej fazie sukcesji. Od niemal gołego piachu, przez placki rojownika pospolitego Jovibarba sobolifera z erektorami po niemal kwietne murawy z rutewką mniejszą, ostrołódką kosmatą itd.

I przeskok w stronę rezerwatu torfowiskowego o wdzięcznej litewskiej nazwie Cepkeliu (nie uwzględniając ogonków). Po drodze trafił nam się bór sosnowy z łanami widliczów/zeglejów (dawniej widłaków) spłaszczonego Diphasiastrum (Lycopodium) complanatum intensywnie zielonego i  sinego cyprysowego D. (L.) tristachyum .

Widlicze były tak oszałamiające, że dostały swoją własną galerię. Tylko usiąść i paść oczy.

A dalej było olbrzymie torfowisko. Zahaczyliśmy tylko skraj, na ile szlak pozwalał, ale wrażenie było niesamowite. U nas takich wielkich nie robią.

I na koniec zawinięcie do słynnych Druskiennik, co to Piłsudski i tak dalej. Przyjemne miasteczko z przepiękną drewnianą architekturą, niestety, odchodzącą już do historii. Te wszystkie koronki wycinane z drewna robią wrażenie.