16-18. stycznia 2012
Dni krogulca Accipiter nisus. Namierzył nasz karmnik i nasze wypasione na własnym zagonku stado wróbli i zaczął siać popłoch. W końcu ma ksywkę jastrząb-wróblarz, a to zobowiązuje. Jednakowoż jest to coś zdecydowanie lepszego, niż te cholerne sierściuchy, które też polują na nasze wróble, więc nawet nas to nie burzy i z przyjemnością oglądamy jego wywijasy. Trzeba przyznać, ze latać toto umie.
 ***
17. marca 2012
Śnieg sobie poszedł, mrozy z grubsza też, wylazły krokusy, trzmiele, przylaszczki i przebiśniegi, no i kwitnie różowy wawrzynek, więc można uznać, że wiosna się zaczyna.
***
4-8. kwietnia 2012
Dni rudzika Erithacus rubecula. Z bardzo dużym zainteresowaniem zwiedzał nasze chaszcze i chaszczyki, ale chyba jednak nie do końca mu podeszły, bo po kilku dniach jakoś przestał się pojawiać. A szkoda, bo ładne i ładnie śpiewa. Trzeba poczekać na większe chaszczyki.
***
28. kwietnia 2012
Chlorofil wyłazi z ziemi, nawet kwiatki widać, chyba można uznać, że już wiosna. Taka prawdziwa, a nie symulancka. Skoro kwitną stopowce (co prawda w nasłonecznionym kącie), to chyba coś jest na rzeczy.
***
26. maja 2012
Liście! Kwiaty! Ciepełko! Ślimaki!! I tu entuzjazm opada, ale cóż. Skupmy się na kwiatach, póki są. I jest dzień klonów – tak wyszło.
***
16. czerwca 2012
Lato. I zaczyna się zwariowany sezon. Ale jeszcze przez chwilę można się cieszyć spokojem i ogrodem. Chociaż trudno się cieszyć ogrodem, w którym wylazło coś tak cuchnącego, jak mądziak psi Mutinus caninus… strefa koło budki na narzędzia jest strefą skażoną – to powinno być zabronione przez międzynarodową komisję Helwetów!
***
11. października 2012
Dzień jeża. W biegu. Naszym, nie jeża – on się przemieszczał z dostojeństwem. Jeszcze trwa sezon.
***
11. października 2012
Z grubsza po sezonie… Kątem oka coś z ogrodu się zobaczyło, ale zdjęć z lata niet. I dopiero jesień dała trochę spokoju. A po jesiennym wytchnieniu w kolorach zaczną się raporciki…
***