Sasanka łąkowa Pulsatilla pratensis była w XIX w. gatunkiem stosunkowo częstym na Dolnym Śląsku. jeszcze w latach 70. XX w. jej niektóre wystąpienia liczyły po kilkaset i więcej roślin. Obecnie jest gatunkiem krytycznie zagrożonym wymarciem, występującym tylko na dwóch stanowiskach: koło Mrozowa na Nizinie Śląskiej i koło Głogowa na Wale Trzebnickim. Cała dolnośląska populacja tego gatunku nie przekracza 20 osobników. Warto wspomnieć, że występuje u nas podgatunek nigricans, różniący się od typowego ciemnofioletowym kolorem kwiatów.

Powodem zanikania sasanki łąkowej była uroda kwiatów, przyjemnie mechłatych i fioletowych, chociaż wśród występujących w Polsce sasanek ta jest najmniej efektowna, oraz niszczenie i przekształcenia jej siedlisk. Rosła w ciepłolubnych murawach i zaroślach, na obrzeżach lasów i przydrożach dróg leśnych.  Jej siedliska były zalesiane lub naturalnie zarastały po zaprzestaniu użytkowania, do niedawna były także wypalane. W efekcie gatunek w regionie niemal całkowicie wymarł. Odtworzenie jego populacji będzie trudne, ponieważ nie bardzo jest go gdzie wprowadzić.

Regularne aktywne wyjazdy ‚na sasankę’ odbywamy do Mrozowa. Jest to niewielka wieś, wygodnie położona 20 min PKP od centrum Wrocławia. Ok. 1000 mieszkańców, barokowy kościół, pałacyk, w którym jest dom opieki, do tego jeszcze takie małe coś, co to nigdy nie mam czasu zapytać właścicieli, co to jest. No i mały sklepik, w którym od lat są nasze ulubione lody (ostatnio przekształcony w sklep z labiryntem półek i wózkami, ale lody nadal są). Poza tym bardzo dużo nowych domów.

Najważniejszym dla nas punktem jest stara piaskownia, za Niemca bezleśna i z masą kwitnących sasanek, a po przyjściu naszych obsadzona sosną i z dyskretnym wysypiskiem śmieci (aktualnie już niewzbogacanym, być może chwilowo) w dawnym wyrobisku… Na początku XX w. sasanka liczona była tu w tysiącach, w latach 80. XX w. było ich około 20, w 2007 12, a w kwietniu 2009 już tylko 4. Ostatni dzwonek, żeby coś z tym zrobić.

Pierwszy wyjazd kontrolny był w połowie kwietnia 2009, udało się znaleźć tylko 2 sasanki (pierwsze 3 zdjęcia). Wyjazd drugi 25. kwietnia odbył się za pomocą niepojętej instytucji PKP. Pociągiem 10.37 do Zgorzelca. Który to pociąg w internecie jest, wg głównej tablicy informacyjnej jeździ do 31.03, wg pani w informacji ustnej jeździ cały czas, na aktualnej tablicy odjazdów przy wejściu głównym go nie było, ale za to na tablicy odjazdów przy wejściu południowym był… Przyjechał, wsiedliśmy, choć było nam dosyć nieswojo, na miejsce dowiózł nas w całości.Za to udało się znaleźć jeszcze jedną sasankę. Stan na rok 2009 – 4 rośliny, 3 kwiaty.

Od tego czasu regularnie zdarza nam się tutaj zaglądać, chociaż odkąd PKP przestało dostarczać dodatkowych wrażeń ubył dreszczyk niepewności. W myśl zasady, że pańskie oko konia tłucze (by A. Waligórski) staramy się patrzeć odpowiednio sugestywnie, zwłaszcza na jeżyny i mszaki usiłujące sasankę całkowicie wykończyć. I zapewne od tego patrzenia pokrycie jeżyn i mszaków spada, a liczba osobników kwitnących sasanki powolutku rośnie. W 2010 pojawiły się siewki, w 2011 majowe mrozy uszkodziły część kwiatów i rośliny nie wykształciły prawidłowych nasion, w maju 2012 r. odnotowaliśmy 13 roślin, w tym kwitło 9.