Jak głosi Słownik Języka Polskiego PWN, podróż to przebywanie drogi do jakiegoś odległego miejsca.

O ile z przebywaniem drogi nie ma co dyskutować, to gorzej z tzw. odległym miejscem. Co oznacza termin ‚odległe miejsce’? W średniowieczu odległym miejscem była sąsiednia osada, całkiem niedawno sąsiednie duże miasto, teraz w kilka godzin samolotem można zmienić wszystko, łącznie z walutą ściąganą z karty płatniczej, kontynentem i dniem. Z drugiej strony wystarczy wyjść do ogrodu z obiektywem makro i ma się podróż w zupełnie nowe światy.

W naszym przypadku najbardziej aktualną definicją podróży będzie chyba to: jest to przemieszczanie się, w trakcie którego wykonujemy bardzo duże ilości zdjęć z przewagą roślin i architektury. Mniej lub bardziej chaotycznie wrzucamy tu zdjęcia z podróży w skali mikro i makro, które przydarzyły się nam AD 2005+ (moment nabycia cyfrówki, jakoś nadal nie mamy motywacji do skanowania około 20 tys. slajdów zalegających karnie w pudełkach, a wykonanych przed magicznym 2005 rokiem…). Zaległości są i będą aż do emerytury, gdy wreszcie znajdzie się chwila, by z winem i innymi różnościami komfortowo przeglądać i wklejać zdjęcia. O ile skleroza pozwoli pamiętać, co i po co… Na razie panuje optymizm, a to powoduje, że chaos wśród wrzucanych wypraw  ma się dobrze.